16/04/2025
Każdy z nas ma w sobie coś z bobra, nie tylko Tomasz Karolak. Na przykład pielgrzymi, których co roku przewala się przez Cielętniki piętnaście pielgrzymek, żrą drewno. Cielętniki jakbyście byli ciekawi i ostrzyli sobie zęby na pomnik przyrody to taka wieś, która ma pecha znajdować się w województwie śląskim akurat po drodze na Jasną Górę.
Jakby samo położenie nie było wystarczającym ciosem, to w dodatku lipa rośnie obok kościoła Przemienienia Pańskiego. No więc pątnicy — czyli ludzie, którzy pątają się po Polsce w drodze do różnych świętych zakątków zainspirowani Panem, również się zmieniali, tylko nie w napoje wyskokowe i cienkie wafle, a w skrzyżowanie małpy z bobrem. To znaczy w bobra, bo według legendy święta lipa, która swoją drogą jest najstarszą lipą w Polsce była regularnie przez drani obskubywana. A w małpę, bo co bardziej zdeterminowani przełazili nad płotem, którym lokalsi otoczyli biedne drzewo.
Tak się składa, że obok lipy znajduje się pomnik świętej Apolonii, patronki dentystów oraz osób cierpiących na choroby zębów. Żeby dostać taką fuchę, nie wystarczy, że poganie zmiażdżą człowiekowi szczękę i wybiją wszystkie zęby, co miało miejsce w przypadku Apolonii. Potem trzeba jeszcze samodzielnie whopsasać do ognia co przyznacie, jest rozsądną alternatywą dla leczenia kanałowego.
Pątnicy wierzyli, że w podzięce za obżarcie drzewa Apolonia ześle na nich dar fluoryzacji i nie będą musieli się męczyć z nitkowaniem. Mieszkańcom Cielętnik, czyli cielętnikowiańczanom i cielętnikowiańczankom, nie w smak (hehe) była jednak dendro konsumpcja więc zaczęli smarować lipę smołą. Przez jakiś czas to faktycznie działało, ale potem pątnicy z Krakowa zorientowali się, że kora ze smołą smakuje lepiej niż chleb z dżemem z lokalnie uprawianych truskawek.
No więc postawiono płot, nad którym jednak jak już wspomniałem, co lepiej rozciągnięci pątnicy złośliwie przełazili. Pomimo determinacji rozmodlonych drzewogryzów Lipa jakoś dawała radę i rosła szybciej niż oni ją żarli. W pewnym momencie miała obwód 11 metrów i była jednym z najgrubszych drzew w Europie.
Niestety w 2017 roku przyszedł huragan Ksawery, dmuchnął, chuchnął i połamał biedną lipę. Ale żeby nie było, że nie ma lipy. To w końcu Polska i lipa być musi więc i tutaj pozostała jedna cienka odnoga, która bohatersko opiera się przeciwnościom losu, jak zbłąkany ząb w szczęce mieszkańca Nowej Huty.