10/07/2022
Jak to się stało, że marząc przez całe życie o zawodzie medycznym najpierw musiałam skończyć Chemię Budowlaną na PŁ?
Nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale mam kilka teorii.
Pierwszą z nich jest blokada w głowie związana z tym, że będąc dzieckiem medyków, którzy kochają swoją pracę i dużo o niej mówią, relacjonują i przeżywają- ciężko jest przez pierwsze lata życia dopuścić do swojej świadomości istnienie innych zawodów. Autorytetami małego człowieka są rodzice, cóż więc innego można chcieć robić, niż to co z pasją robią oni? Dodając do tego głosy znajomych i rodziny: "kto, jak nie Ty?", w moim przypadku doszło do maniakalnej potrzeby osiągnięcia jedynego słusznego celu.
Psychika podczas egzaminów jest bardzo ważna, myślę więc, że podczas mojej matury, to właśnie ona mnie zawiodła. Kiedy okazało się, że po pierwszym podejściu, wyniki nie wystarczą, żeby dostać się na UMED, złożyłam dokumenty na Chemię Budowlaną uznając, że nie będę "tracić" czasu na poprawianie matury.
Kolejna teoria- na wyjeździe integracyjnym organizowanym przez Politechnikę, poznałam przyszłego Męża. I jest to bezsprzecznie jeden z moich ulubionych "plusów dodatnich" znalezienia się na tej uczelni, bo jak inaczej byśmy na siebie trafili z ? 🙂
I ostatnia teoria- myślę, że życie musiało trochę utrzeć mi nosa. Do momentu matury wszystko szło mi zaskakująco łatwo, przychodziło bez większego wysiłku. Prawdopodobnie nie była bym tą osobą, którą jestem teraz, gdybym od razu poszła na wymarzone studia i zdobyła upragniony zawód. Nazwała bym to więc lekcją pokory 🙂
Czy żałuję 5 lat "poślizgu" przed pójściem na stomatologię?
Nie.
Przez te lata poznałam wielu wspaniałych ludzi i skończyłam fajne studia w świetnej atmosferze. Dodatkowo Politechnika uczy logicznego myślenia i poszerza horyzonty, co przydaje się w każdej dziedzinie życia, również w stomatologii.
Wygrały marzenia.
"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie."